Krzywda innych to też twoja sprawa. Bądź człowiekiem, reaguj!

Nienawiść

Wiecie, żyjemy w specyficznych czasach. Pierwszą i drugą wojnę światową mamy już za sobą. Nie musimy żyć w niepewności i strachu, czy nasi bliscy wrócą po pracy do domu. Nie ma godziny policyjnej. Najczęstszą obawą, jaką mamy, wychodząc do sklepu czy na spacer, jest to, czy nie złapie nas ulewa. Sielanka, co? No właśnie nie. Bo, choć  okres bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia na każdym kroku minął, nadal borykamy się z problemem nienawiści. To nic, że ciągle obserwujemy szeroko pojęty postęp. Nieważne, że medycyna w tym momencie może dokonywać niemalże cudów, a do pełni szczęścia w tym zakresie potrzeba nam tylko znalezienia skutecznego lekarstwa na tego cholernego raka. Cieszymy się takimi „drobnostkami”, a często nie zauważamy, że mentalność ludzka ciągle stoi na nie najlepszym poziomie. W dobie internetu widać to każdego dnia.

WSZYSTKO ZACZYNA SIĘ JUŻ W SZKOLE

Nieobce Wam są chyba opowieści o dzieciach, które już w zerówce były wyśmiewane czy odtrącane. Powodem może być wszystko – kolor skóry, sytuacja materialna wyśmiewanego, nieśmiałość, to, że dzieciak jest na coś chory i wiele, wiele innych. I wiecie co? Serdecznie w dupie mam tłumaczenia, że to są tylko dzieci, że one nie rozumieją tego, co robią. Tak, to są dzieci – ale dzieciom się tłumaczy, jak funkcjonuje świat. Wyjaśnia się, że ludzie są różni. Że to, że Ania jest ruda, Kasia czarnoskóra, a Kubuś boryka się z problemami zdrowotnymi, nie jest powodem do tego, by się nad nimi znęcać. Że nawet, jeśli ktoś ma jakieś braki, nie wiem, nie ma ręki czy nogi, to jest to taki sam człowiek jak każdy inny. I, do diaska, jeśli dorośli tego wszystkiego nie robią, a już w ogóle kiedy nie reagują na – nazwijmy to po imieniu – przejawy nienawiści, które widzą tuż pod swoim nosem, zasługują jedynie na to, żeby odizolować ich od wszystkich młodych pokoleń, które trzeba wychować. Inaczej świat szybko zapełni się ludźmi, którzy myślą, że mogą wszystko i tymi, którzy bezustannie cierpią. A w życiu nie chodzi o to, by się męczyć.

INTERNET SPRZYMIERZEŃCEM OPRAWCÓW

Nie wszyscy jednak są na tyle odważni, by powiedzieć pewne rzeczy w twarz. Nie, nie ma co się łudzić, że brak odwagi oznacza, że przemyślą sprawę, że stwierdzą, że halo, to, co chcę powiedzieć, jest nie do końca właściwe. Może ktoś poczuje się po tym do dupy. Nawet refleksji pod tytułem „a jak ja bym się czuł, gdyby ktoś tak postąpił wobec mnie” nie będzie. Bo w domu jest komputer z dostępem do internetu. Niestety, przykładów na agresję słowną w sieci mogę mnożyć mnóstwo, a wiele z nich to incydenty dość świeże, z ostatnich kilku miesięcy. Fala hejtu, która najpierw doprowadziła Dominika do samobójstwa, a potem, zamiast ucichnąć, przeniosła się na Facebooka. Podobna sytuacja z nieżyjącą już blogerką modową Maddinką – po jej śmierci profil, który prowadziła został zaśmiecony treściami, które aż trudno uwierzyć, że napisał człowiek posiadający mózg. Pod newsami donoszącymi o wypadkach, ofiarach śmiertelnych – także znajdziemy „geniuszy”, którzy powiedzą, że dobrze się stało i powinno się dobić tych, którym się udało przeżyć. A jak się komuś coś uda, to tym bardziej się nóż w kieszeni otwiera. Być może słowa będą wtedy bardziej wyważone, na pierwszy rzut oka nie wyczuje się w nich nic złego, co nie zmienia faktu, że trzeba odróżnić zwykłą krytykę od typowej mowy nienawiści.

SKUTKI MOGĄ BYĆ OPŁAKANE I NIEODWRACALNE

Czternastoletni Dominik, o którym pisałam wyżej, przez „kolegów” i ich zachowanie odebrał sobie życie. Miliony innych ludzi przez brak akceptacji, obraźliwe słowa czy nawet przemoc fizyczną zmagają się z depresją, która, nieleczona, też może skutkować tragedią. Nawet, jeśli człowiek nie zdecyduje się na tak desperacki krok – widząc, że jego krzywda nie wzbudza u nikogo buntu, nie ma w nikim oparcia, nie może liczyć na pomoc, szybko dojdzie do wniosku, że jest mało wart. Jego samoocena spadnie do zera, a rady w stylu „ogarnij się”, kiedy w końcu ktoś zauważy, że coś jest nie tak, nie wystarczą, by polepszyć samopoczucie. Należy sobie uświadomić, że złe słowa, nawet te napisane, ale wymierzone w naszym kierunku, mogą znacząco wpłynąć na jakość życia, a nawet je doszczętnie zniszczyć.

BRAK REAKCJI TO TEŻ KRZYWDZENIE

Nie obchodzą mnie gadki typu „ja się bałem wkroczyć do akcji, mi też mogło coś zagrażać”. Nie chodzi o to, żeby rzucać się z pięściami na tego, kto odważy się powiedzieć coś niemiłego. Ale w drugą stronę to samo - przejawów nienawiści nie można olać i pozostawić bez komentarza. Wiem, że nie chcesz się mieszać w czyjeś konflikty, ale jeśli nie pomagasz osobie, która doświadcza jakiejkolwiek przemocy, to tak jakbyś przybił oprawcy piątkę. Dał lajka na Facebooku. To nieme powiedzenie: „popieram”! A olanie boli tak samo jak doświadczanie prawdziwego bólu, fizycznego czy psychicznego. W przypadkach, kiedy plecami odwraca się osoba bliska, to boli nawet bardziej.

JESTEM CZŁOWIEKIEM, POMAGAM

Jeśli widzisz, że pod Twoim nosem dochodzi do aktów nienawiści, rusz na pomoc poszkodowanemu. Nie masz się tłuc z hejterem, bo pamiętajmy wszyscy, że przemoc rodzi przemoc. Zawsze jednak można – w przypadkach agresji u dzieciaków - zgłosić sprawę dorosłemu, niekoniecznie wychowawcy czy innemu nauczycielowi. Wystarczy opowiedzieć o sprawie rodzicowi i poprosić o interwencję, poruszenie tematu na najbliższym zebraniu. Nawołujące do nienawiści wpisy można zgłosić na policję lub do prokuratury. Również na Facebooku istnieje opcja raportowania komentarzy - korzystajmy z niej w razie potrzeby. I nie mówmy, że „to nic nie da”, nie ulegajmy osobie doświadczającej krzywdy, która się boi powiedzieć, że ktoś stosuje wobec niej przemoc. Durne przekonania, że nasze działania nic nie dadzą, schowajmy do kieszeni. Trzeba próbować wszelkich możliwych dróg, a nie poddawać się już na początku, przy pierwszym problemie. Poza tym, pomyślmy, jak byśmy się czuli, gdyby ktoś machnął na nas ręką i powiedział „radź sobie sam”? 

To pisałam ja, dziewczyna, która też słyszała różne rzeczy na swój temat i nie czuła się z tym komfortowo.

Czy powiecie razem ze mną „Stop mowie nienawiści”?

Postem tym przyłączam się do akcji „Stop mowie nienawiści”, o której więcej przeczytacie tutaj.

A zdjęcie z początku wpisu pochodzi jak zwykle z Demotywatorów.

4 Komentarze

  1. Brawo! Ciesze się, że został poruszony ten temat. Bardzo boli mnie to jak widze małe dzieci, które podczas zwykłej zabawy na dworze przeklinają.
    Kto by pomyślał, że do tego dojdzie. Jakiś czas temu nawet byłam ofiarą jak takie małe dziecko zaczęło rzucać obraźliwe obelgi w moją stronę (ja 19 lat) kiedy obok było starsze rodzeństwo i zero reakcji.
    Nie wiem gdzie ten świat zmierza…
    (Zapraszam również do siebie na bloga http://gosiakks.blogspot.co.uk/ może coś przypadnie do gustu )
    Pozdrawiam!

    • O ważnych sprawach musi być najgłośniej, jak tylko się da ;)

      No cóż, takie sytuacje rażą, ale na to nic nie poradzimy. Dzieci uczą się od dorosłych, powielają ich zachowania, a pierwszym nauczycielem takiego malca jest zawsze rodzic…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.