5 rzeczy, które wkurzają mnie najbardziej na świecie

image

Majówka, majówka i (prawie) po majówce. Wróciłam do domu, teraz czas zacząć znów regularnie pisać. Dziś – podobnie jak ostatnim razem – coś lekkiego. Przedstawiam Ci 5 rzeczy, które wkurzają mnie najbardziej na świecie. Kolejność przypadkowa. Zaczynamy!

Przekonanie, że zawsze trzeba być ambitnym

Szerzej pisałam o tym tutaj. Ani wpieprzanie się w czyjeś życie, w czyjeś osobiste wybory, ani tym bardziej ich ocenianie nie jest w porządku. Nie, nie trzeba wiecznie trzymać nie wiadomo jak wysokiego poziomu. Najważniejsze to czuć się zajebiście z samym sobą.

Zaniedbane miasta

I tu za przykład posłuży Kraków, z którego wczoraj wróciłam. Miasto – według mnie – jedno z najpiękniejszych i najbardziej klimatycznych w Polsce. Rocznie odwiedzają je miliony turystów, więc kasa jest. A mimo to nadal zetkniesz się tam z ulicami i chodnikami, na których się można zabić (to jest niebezpieczeństwo zwłaszcza dla osób niepełnosprawnych), pobazgrolonymi murami (nie mam nic do starannie wykonanego graffiti, wandalizmowi mówię nie) i tak dalej, i tak dalej. Serio?

Udogodnienia-widmo dla osób niepełnosprawnych

Ten punkt trochę się łączy z poprzednim. Kiepski stan ulic i chodników naprawdę może przyprawić osobę na wózku co najmniej o wstrząs mózgu. Krawężniki są niekiedy tak wysokie, że nie da rady bez pomocy, a fajnie byłoby być samodzielnym. Windy? Często nie działają. Idę do lekarza, a tam zazwyczaj rejestracja za tak wysokim stołem, że nie ma opcji, żebym została zauważona przez panią w okienku. To tylko nieliczne przykłady, jest ich dużo więcej. Wiem, że nie można mieć wszystkiego, ale skoro już wszystko idzie do przodu, to może warto umożliwić funkcjonowanie w społeczeństwie również osobom, które są mniej sprawne niż inni? Zrobić to na jak najwyższym możliwym poziomie, nie na pół gwizdka. Bo śmiesznie jest wtedy, kiedy władze miasta się chwalą, że mają teatry dostosowane do osób niepełnosprawnych, a na miejscu się okazuje, że owszem, winda jest, nawet działa, ale za to miejsca dla takich osób są ustawione tak, że sceny nie widać.

Obnoszenie się ze swoją wiarą

To to mnie tak wkurza, że możesz być pewny, że napiszę na ten temat osobny wpis. W skrócie teraz: wierzysz? Super. Ale nie musisz się z tym obnosić, nie musisz ciągle wtrącać do rozmowy Boga, a tym bardziej nie musisz siedzieć z otwartą buzią jak Ci ktoś powie, że nie był bierzmowany. Naucz się w końcu, że wiara to kwestia osobista każdego człowieka. Nie komentuj, nie dopytuj, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Zaakceptuj. Uszanuj. Zwyczajnie żyj i dać żyć innym.

„Ojej, jaka ty szczupła!”

Najlepiej w wersji z dodatkiem: „a nie da się tego leczyć?”. Tak, jestem cholernie szczupła. Tak, jem mało. Wynika to z różnych przyczyn, nawet nie do końca zależnych ode mnie. Także naprawdę, bardzo proszę, zastanów się, zanim następnym razem skomentujesz moją wagę albo powiesz coś na temat ilości jedzenia na moim talerzu. A najlepiej zajmij się swoim życiem.

A co Ciebie doprowadza do szału?

Źródło zdjęcia.

8 Komentarze

  1. Słuszne uwagi, podpisuję się pod wszystkim :-) Najbardziej jednak drażni mnie, że nastały czasy w których ludzie są jak owce bez mózgów . Żyjemy w okropnym systemie i tylko niektórzy zdają sobie sprawę z tego faktu…

    • Ja się już pogodziłam z tym, że ludzie dają sobą kierować i często nie widzą, że sami dają robić sobie krzywdę. Smutne to, ale walczyć z tym, to jak walczyć z wiatrakami.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.