Dlaczego dziecko milczy, gdy dzieje mu się krzywda?

image

Krzywda ludzka zawsze bardzo mnie porusza. Nie mogę słuchać o prawdziwych dramatach, drastyczne filmiki i inne materiały również nie są dla mnie. Zwłaszcza, gdy mowa o cierpieniu niewinnego małego dziecka. Wtedy szlag trafia mnie podwójny – nie dość, że są na świecie potwory, które dopuszczają się takich świństw, to jeszcze społeczeństwo nieświadomie im na to pozwala.

Dzieci i ryby głosu nie mają

Ile razy w życiu usłyszałeś to zdanie? Ile razy powiedziałeś tak do dziecka, którym się zajmowałeś? Pewnie sporo. Daję głowę, że jeszcze częściej stykałeś się z bagatelizowaniem tego, co mówi dziecko, właśnie w imię tej zasady. Czy w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego, że taka postawa może doprowadzić do tragedii?

Dziecko wierzy dorosłemu bezkrytycznie

Tak było, jest i będzie. My, dorośli, jesteśmy pierwszymi nauczycielami i autorytetami dziecka. Ono nie wie, co jest dobre, a co złe. Polega na tym, co mówią i robią opiekunowie, bo nie wyobraża sobie, żeby mamusia chciała zrobić mu krzywdę. Przy tym wszystkim na dodatek przez dłuższy czas nie rozumie pojęcia żartu czy ironii. Jak więc może zrozumieć pozornie niewinną frazę Dzieci i ryby głosu nie mają?

Dorosły jest górą

Może wszystko, wie wszystko i wszystko, co robi, robi dobrze. A dziecko? Nie ma prawa się skarżyć, bo jest za małe. Za głupie. Nie zna życia. Oczywiście, są sytuacje, w których to się sprawdza, ale…

Co, jeśli dojdzie do przemocy?

Wyobraź sobie teraz kilkuletnią dziewczynkę, która wychowywana jest tak, by wierzyła, że dorośli mają zawsze rację. Wyobraź sobie, że ta dziewczynka pada ofiarą pedofila, że ktoś ją bije albo znęca się nad nią w jakikolwiek inny sposób. Wyobraź sobie, że cierpi i może nawet na swój sposób rozumie, że coś jest nie tak, jak być powinno, ale nikomu o tym nie mówi. Bo przecież uczono ją, że nie ma prawa głosu. Bo ten, który źle ją traktuje, jest starszy i używa tego samego argumentu. Bo nawet, gdyby coś powiedziała, nikt by jej skargi nie wziął na poważnie. Bo przecież to tylko dziecko, co ono może wiedzieć. Wymyśla.

Nie tędy droga!

Ja rozumiem, że trzeba mieć u dzieciaka posłuch. Że trzeba mu zasygnalizować, że póki jest mały, to Ty za niego odpowiadasz i Ty ustalasz zasady. Ale, na litość boską, nie rób tego w taki sposób. Nie możesz wmawiać młodemu człowiekowi takich przekonań, bo od tego do krzywdy droga może być krótka i prosta, bez przesiadek. Zwyczajnie nie wolno Ci doprowadzić do sytuacji, w której dziecko nie ma do Ciebie zaufania. Bo wtedy nie ma też poczucia bezpieczeństwa. A to już bardzo źle.

Skutki będą opłakane

Nie łudź się, że będzie fajnie i samo się naprawi. Pedofil nie zgwałci, nie dotknie raz po to, żeby zaraz potem stwierdzić, że to jest złe i nie będzie już tego robił. Źli ludzie zawsze skorzystają z okazji i pokażą, co potrafią. Jeśli nie napotkają na opór, pozwolą sobie na znacznie więcej. A dziecko w końcu nie wytrzyma. Jak podrośnie, jak zrozumie, czego doświadczało, skutki będą je męczyły całe życie. Lęki, depresja, obniżona samoocena, próby samobójcze, może któraś udana - czy naprawdę tego chcesz dla swojej pociechy? Czy chcesz zaryzykować, że ktoś ją porwie, zabije, a ciało porzuci? Wierzę, że nie. Nikt normalny nie chce takich rzeczy.

Włącz myślenie 

Niech Twoi podopieczni wiedzą, że jesteś z nimi i dla nich.

Wysłuchuj tego, co mówią.

Nie bagatelizuj żadnych niepokojących sygnałów.

Uważaj na komunikaty, które sam przekazujesz.

Bądź po prostu mądrym człowiekiem. Tylko tyle i aż tyle może ochronić niewinną istotkę od niepotrzebnego cierpienia. Cierpienia, które już teraz można byłoby przerywać jak najszybciej bądź w ogóle mu zapobiegać, gdyby tylko nie było wstyd o tym, co złe mówić.

Źródło zdjęcia.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.