Przepraszam cię, Matko Naturo

image

Wybrałam się wczoraj na krótki spacer. Wróciłam z niego załamana. Nie chodzi o pogodę, chociaż polskie lato znów pokazuje, na co je stać. Nie chodzi też o nudę, bo współtowarzyszkę miałam zacną. Nic z tych rzeczy. Mnie po prostu po raz kolejny dobiła ludzka głupota.

Gdzie się podziała tamta zieloność?

Tu, gdzie mieszkam, siedzę już dość długo, bo około 10 lat. Mimo to nadal doskonale pamiętam, że drogi, którymi się wczoraj przechadzałam, kiedyś były piękne. Zielone. Cieszące ludzkie oko, a i dla zwierząt przyjazne. Dzisiaj te tereny zmieniły się diametralnie. Zamiast uroczych traw mamy tu nowe, szare osiedla. Dzisiaj już nie usiądziesz nad stawkiem, nie rozłożysz się na kocu, nie porozkoszujesz się przyrodą. Dzisiaj nieopodal tego właśnie miejsca jest Biedronka i przystanek Kolei Metropolitalnej. A przecież nigdzie indziej nie jest lepiej.

Bo człowiek to egoista jest 

Musi mieć multum możliwości, gdzie by tu zamieszkać. Potrzebuje dziesiątek centrów handlowych, bo im większy wybór, tym lepiej. Człowiek wepchnie łapy wszędzie, gdzie tylko może, bo niewykorzystanie absolutnie każdego najmniejszego kawałka wolnej przestrzeni to marnotrawstwo. Po co ma być pusto, skoro można postawić nowego Burger Kinga? Przecież wiadomo, że jak Polak – w ogóle człowiek – głodny, to zły. Więc lepiej, żeby głodny nie był.

A zwierzęta?

Kto by tam się nimi przejmował? Co tam jakieś łabędzie, kaczki czy żaby! Ostatecznie nawet ludzi się czasem eksmituje z mieszkań i wywala bez większych skrupułów na ulicę, dlaczego inaczej postępować ze zwierzętami? Świat idzie do przodu, niech te małe łajzy się dostosowują. Do wszystkiego idzie się przyzwyczaić. Popatrz na takiego dzika: radzi sobie. Wyprosili go z jego własnego naturalnego środowiska, więc poszedł na cudze. I niszczy. Wzbudza strach. Wkurza. Jest wrogiem publicznym numer 1, ale się nie poddaje. Bo każdy ma ciężko w życiu, nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Zatrzymaj świat, chcę wysiąść

Czasem myślę, że tej planety już nic nie uratuje. Że, obojętnie jak będziemy się starać, i tak zwalimy sobie zagładę na głowę. A nawet, jeśli nie siebie bezpośrednio, skrzywdzimy tych bezbronnych,  żyjących obok nas.

Serio – nie żyje się przyjemnie ze świadomością, że istotom obok codziennie coraz bardziej robi się pod górę i że uważa się podobne postępowanie za normalne.

Nie jest fajne to, że ekolog zostanie zbluzgany tylko dlatego, że widzi coś więcej niż własne wygody.

Niedobrze jest, kiedy patrzysz na powolną śmierć przyrody.

Matko Naturo, wybacz ludzkości

Jesteśmy już chyba na takim etapie, że to jedyne, co nam pozostało: przeprosić i mieć nadzieję, że zostanie wybaczone. O wyciąganiu wniosków z popełnianych błędów nie wspomnę słowem. Nie bez powodu mówi się, że człowiek głupi się rodzi i głupi umiera.

Źródło zdjęcia.

2 Komentarze

  1. Zdecydowanie taki stan rzeczy jest niepokojący i smutny. Jednak też nie można popadać w skrajności, co w temacie ekologii jest dość częste. Czytaj, nie wybudują obwodnicy, która ułatwiła by ludziom życie (ludzie by nie ginęli na drogach), bo rośnie jakiś tam gatunek krzaczka, czy żyje żabka. To są trudne wybory, ale z drugiej strony, to żabka czy inna sarenka nie wychowa mi dzieci, jeśli wpadnę pod samochód, bo przez moją miejscowość prowadzony jest intensywny ruch drogowy.

    • W ekologii jak we wszystkim – nie można przesadzić w żadną ze stron. Uważam jednak, że taki stan rzeczy nie jest w porządku. Że można byłoby lepiej. Że da się pogodzić interesy i zwierząt, roślin, jak i nasze, ludzkie. Mam takie uczucie, że teraz się tego nie robi.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.