Warte uwagi – luty 2017

image

Luty był przełomowy. Najpierw udało mi się zaliczyć sesję bez poprawek, potem skleciłam 11 stron licencjatu, a na koniec przekonałam się, że regularność w pisaniu wcale nie jest taka trudna, jak myślałam. Od 2 tygodni konsekwentnie publikuję wpisy co 2 dni (na fanpejdż wrzucam coś codziennie) i nie zapowiada się na schrzanienie tego porządku. Czad, nie? A jeszcze, jakby tego wszystkiego było mało, inni blogerzy zarzucili mnie w lutym świetnymi postami. I tak dochodzimy do sedna, czyli odpowiedzi na pytanie…

Co warto było czytać w lutym 2017?

50 pomysłów jak zrobić coś dobrego

Jeśli czytasz mnie od jakiegoś czasu, to wiesz, że jestem absolutną zwolenniczką czynienia dobra. Popierałam, popieram i zawsze będę popierać wszelkie akcje mające na celu niesienie pomocy potrzebującym ludziom i zwierzętom. Ten wpis polecam z prostego powodu: udowadnia on, że nie potrzeba wielkiego wysiłku, by zrobić coś super. Codziennie możemy przyczynić się do tego, by czyjś dzień był lepszy. Sposobów jest wiele. Wystarczy wybrać odpowiedni i… Działać.

Oswoić zmianę…

O zmianach można powiedzieć dwie rzeczy: że nie da się ich w życiu całkowicie uniknąć i że zdecydowanie się na nie nie jest łatwe. To normalne, że człowiek boi się nowości - strach przed nieznanym jest chyba jednym z najpowszechniej występujących lęków w ogóle. A jednak, jak ze wszystkimi słabościami, należy walczyć i z tym ograniczeniem. By żyło się łatwiej. By w razie potrzeby nie panikować, ani tym bardziej nie poddawać się temu, co nam nie odpowiada, tylko zaryzykować i walczyć o lepsze jutro.

Kampania społeczna „Myślę, więc nie ślę”

Daleka jestem od demonizowania dzisiejszych czasów. Niestety, z faktami się nie dyskutuje, a fakt jest taki: współczesne technologie coraz bardziej wpływają na bezpieczeństwo ich użytkowników. Mówiąc prościej i dobitniej: ludzi coraz łatwiej jest skrzywdzić. Zwłaszcza młodzież. Młodzi ludzie nie mają wykształconego instynktu samozachowawczego, nie zawsze dociera do nich, że wszystkie czyny niosą za sobą konsekwencje. Również te przykre. Dlatego należy ich chronić i uświadamiać. Choćby takimi akcjami.

Ciemniejsza strona Greya: Dlaczego nie musi Ci się podobać ten film?

O tym tekście już wspominałam. Dzięki niebiosom, że powstał. Chociaż sama nie lubię ani książkowej, ani filmowej wersji Greya, miałam już zdecydowanie powyżej uszu tego wszystkiego. Poziom hejtu i kręcenia beki jeszcze nigdy nie był tak podwyższony, tak przekroczony. I ja naprawdę, ale to naprawdę rozumiem, że jest co krytykować. Pytanie tylko: po co? I czy trzeba w taki sposób, w takim natężeniu? Czy nie lepiej olać to, co nam nie pasuje? Czy zbyt trudno jest uszanować czyjeś odmienne upodobania i potrzeby?

Ta żenująca blogosfera

Nikogo już chyba nie dziwi, że najwięcej do powiedzenia mają zawsze ci, którzy się nie znają. Blogosfera nie jest wyjątkiem. Ci, którzy blogów nie mają, nierzadko nawet żadnego nie czytają, uwielbiają opowiadać, jakie to zajęcie jest głupie. Kim trzeba być, żeby blogować? Kogo to w ogóle interesuje? Przecież nie ma fajnych blogów. Wszystkie są nudne. Ehe, guzik prawda. Partyzantka w swoim wpisie udowodniła, że i w tym przypadku uogólnianie się nie sprawdza. A ja zgadzam się z każdym jej słowem.

A co ciekawego w lutym przeczytałeś Ty?

Źródło zdjęcia.

6 Komentarze

  1. O, chyba powinnam przeczytać ten tekst o Greyu, bo moi uczniowie ciągle o tym mówią, a ja powstrzymuję się przed jakimś niepedagogicznym komentarzem :D

    • Przeczytaj, przeczytaj – ten wpis to dowód na to, że i o Greyu można gadać rzeczowo. I bez nieustającej karuzeli śmiechu :)

  2. Czynienie dobra… Nigdy nie zapomnę, jak szłam z mamą, a jakiś brudny bezdomny poprosił mnie o zapalniczkę… Bez wahania wyciągnęłam z kieszeni i mu podałam. Kiedy chciał mi oddać, powiedziałam, żeby sobie zatrzymał, bo miałam dwie. Wtedy moja mama powiedziała „Jakie Ty masz dobre serce”… A ja po prostu brzydziłam się dotknąć trzymanej przez bezdomnego zapalniczki. Smutek mnie ogarnia za każdym razem, kiedy sobie o tym przypominam…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.