4 wciągające kryminały na nudny wieczór

kryminał

Nie jest tajemnicą, że jeśli już czytam dla przyjemności, najczęściej sięgam po kryminały. Idealnie wpasowują się w moje potrzeby: są dość krótkie, dużo się w nich dzieje, można poćwiczyć umysł, zastanawiając się, kto jest mordercą…

Pomyślałam, że dziś polecę Ci 4 kryminały, dzięki którym miło spędzisz kolejny leniwy wieczór. Wszystkie pozycje, które zostaną wymienione, znam i darzę ogromną sympatią. Po kliknięciu na tytuły przeniesiesz się na Lubimy Czytać, gdzie zapoznasz się z opisami fabuł poszczególnych książek. Gotowy? Jedziemy!

4 wciągające kryminały na nudny wieczór

„Morderstwo w Orient Expressie”, Agatha Christie

Pierwszym kryminał, jaki przeczytałam w życiu. Jeśli dobrze liczę, od tego czasu minęło już prawie… 7 lat?

Długo myślałam, że „Morderstwo…” jest najlepszą książką w dorobku Christie. Dziś, po poznaniu wielu innych, już tak nie uważam, ale sentyment pozostał. To właśnie przy „Morderstwie…” spędziłam kilka godzin, odrywając się od lektury na siłę, by nie przeczytać całości na raz. Jest tu wszystko, czego potrzeba: dobrze skonstruowana i ciekawa fabuła, wyraziści bohaterowie, zagadka, której czytelnik nie da rady sam rozwiązać, choć wyjaśnienie finalnie okazuje się banalne. A to wszystko opisane prostym, dostosowanym do przeciętnego czytelnika stylem.

„Zaginiona dziewczyna”, Gillian Flynn 

Nie lubisz Agathy Christie? Wolisz coś współczesnego? „Zaginiona dziewczyna” będzie wyborem idealnym.

„Zaginiona…” początkowo nieco przeraziła mnie swoją objętością. No bo kto to widział, żeby kryminały były takimi opasłymi tomiskami? Szybko jednak przekonałam się, że wielość stron nie stanowi tu żadnego problemu. Chociaż styl wypowiedzi mnie nieco męczył i wkurzał, na korzyść tej książki przemawia sporo innych rzeczy. Zakochałam się w bohaterach, obok których nie można przejść obojętnie. Zakochałam się w rozdziałach pisanych z ich perspektywy, dzięki czemu możemy dobrze poznać zarówno jedną, jak i drugą stronę. I w samym pomyśle na intrygę się zakochałam!

„Dziewczyna z pociągu”, Paula Hawkins 

Wiem, że ta historia bardzo dzieli ludzi. Jedni ją kochają, drudzy byli nieziemsko wręcz zawiedzeni. Ja należę do tych pierwszych.

Naczytałam się wielu negatywnych opinii, naprawdę. Pewnie dlatego, mimo tego tytułu na liście do przeczytania, odwlekałam moment zetknięcia się z nim. No i co? No i niepotrzebnie. Okazało się, że owszem, nie ma tu żadnego wow, owszem, pewnie mogło być znacznie lepiej, ale nie ma na co narzekać. Jest krótko, wiele się dzieje, nie ma nużących opisów przyrody. Niektórzy twierdzą, że główna bohaterka irytuje, ja uważam, że alkoholiczka rozwiązująca sprawę kryminalną to ciekawy motyw. Nie udało mi się też, w odróżnieniu od niektórych, rozwiązać tej zagadki samodzielnie.

„Karambol”, Håkan Nesser 

Jest tylko jedna rzecz lepsza od dobrego kryminału. Bardzo dobra powieść psychologiczna z wątkiem kryminalnym w tle.

„Karambol” wpadł mi w ręce przypadkiem. Dostałam go w ramach wymiany książkowej na spotkaniu blogowo-książkowym. Mimo że byłam sceptycznie nastawiona do ujawnionej tożsamości sprawcy, bardzo szybko przestało mi to przeszkadzać. Bo niekiedy wadę bardzo łatwo przekuć w atut. W „Karambolu” nie chodziło o zbrodnię samą w sobie, o pościg policjantów za złoczyńcą. Chodziło o psychikę tego drugiego. A, nie wiem jak Ty, ja uważam, że ludzka psychika jest fascynująca, zawsze i wszędzie.

Czy czytałeś którąś z tych pozycji? A może masz inne ulubione kryminały?

Źródło zdjęcia.

14 Komentarze

  1. Przeczytałam 2,5 z 4 o których napisałaś. Połówka jest „Zaginiona dziewczyna” której nie mogłam przejść. Jeżeli chodzi o Morderstwo… to jest klasykiem i nie będę wyrażała opinii. „Dziewczyna z pociągu” film choć słaby to i tak lepszy niż książka. Kryminały to w sumie nie moja bajka :)

    zaobserwowałam cię na fb – Michalina Kamrowska

    w wolnej chwili zajrzyj do nas na:

    http://www.ona-kontra-on.blogspot.com

    • A ja nie cierpię ekranizacji „Dziewczyny z pociągu” :)

      Jak będę miała chwilę, zajrzę na Twojego bloga.

    • Wszystko jest kwestią gustu :) Mnie się bardzo podobała. I bardzo podoba mi się to, że się wszyscy tak różnimy.

  2. Poleciłabym „Pogrzebane życie”. Mało znana, ale za to znajduje się w niej ciekawy motyw, szybko się ją czyta i bohaterowie są charakterystyczni. Niestety, tego samego nie mogę powiedzieć o „Dziewczynie z pociągu”. Książka-bubel, a najwięcej pozytywnych opinii zebrała z powodu wydań recenzenckich, będących zresztą częścią jej kampanii reklamowej, dlatego nie polecam, a wręcz odradzam. Dla mnie była nudna, przewidywalna i nużąca, nie nazwałabym jej nawet kryminałem.

  3. Czytałam dwie pozycje z tych, które wymieniłaś „Dziewczynę z pociągu” i „Zaginioną dziewczynę” i mi się bardzo spodobały, bo w moim guście i szybko się czytają. Z pozostałych, które są zaciekawił mnie „Karambol” i jak tylko uda mi się uda to go przeczytam :)

  4. A ja się zawiodłem na Dziewczynie z pociągu. Film jak film, nic wielkiego. Po książce spodziewałem się czegoś więcej. Oczywiście najpierw przeczytałem książkę a potem film obejrzałem. Tak zachwalana pozycja swego czasu – po przeczytaniu stwierdziłem, że samej „sytuacji”, która powinna być centrum wydarzeń, była tylko chwila pod koniec książki z jakimiś drobnymi przebłyskami w trakcie…a większa część to jak jakieś zapisy dnia bohaterki. Głównie skupiając się na tym ile ona potrafi wypić. Szkoda bo potencjał ta książka ma…Obecnie czytam Camille Lackberg – Kaznodzieja – i to mogę powiedzieć, że jest kryminał bo akcja się dzieje, wszystko w około „sytuacji” a reszta to pewne wątki poboczne jako miłe dodatki :)

    • Mnie się „Dziewczyna z pociągu” bardzo podobała, ale tylko książka. Film mnie niesamowicie znudził :)

  5. Christie uwielbiam! Czytałam również karambol,moim skromnym zdaniem brakowało w tej pozycji kropki nad „i”. Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.