Najsłynniejsze teksty internetu

teksty

Kocham internet za to, że można znaleźć w nim wszystko – od inspiracji, przez bardzo ciekawe i mądre treści, aż po rozrywkę. Tę ostatnią coraz częściej zapewniają mi pewne teksty, których nie trzeba długo szukać – są teraz tak powszechnie używane, że nie ma możliwości się na nie nie natykać. Teoretycznie – są wkurzające, praktycznie – tak żałosne, że aż śmieszne. Dziś przed Tobą…

Najsłynniejsze teksty internetu

Pieprzysz bzdury, ale to pewnie przez…

Okres, ciążę, hormony. Prawdopodobnie nie masz nic do homoseksualistów, bo sam nim jesteś. I tak dalej, i tak dalej. Przecież wiadomo, że nikt o zdrowych zmysłach nie wygłasza żadnych opinii bez powodu. I że tym powodem zawsze jest biologia, która rządzi człowiekiem albo jakiekolwiek inne czynniki, niekoniecznie przyjemne. Nie można brać słów takich osób na poważnie!

Naprawdę trzeba o tym pisać?

Moja perełka, zdecydowanie. Nigdy nie zrozumiem logiki człowieka, którego jakiś artykuł nie interesuje, ale kliknie i napisze, że temat głupi i po co o tym pisać. No więc, powiem krótko. Tak, naprawdę trzeba o tym pisać. A Ty naprawdę musisz się nauczyć poruszać po tej stronie internetu, która Ci odpowiada.

Zrobiłeś literówkę, niedouczony głąbie 

Jest sobie artykuł, czasem nawet ciekawy i merytoryczny, a tu nagle ona. Literka wstawiona w złe miejsce. Albo zła literka wciśnięta zamiast tej dobrej. Ewentualnie zagubiony przecinek, którego nikt nie przytula albo ściska wręcz za mocno. I nagle wpis szlag trafił, trzeba się zająć tymi haniebnymi zaniedbaniami. Kogo obchodzi jakiś ważny, znaczący news w obliczu tego, że w jakimś słowie pojawił się błąd?!

Masz odpowiednie wykształcenie, żeby się wypowiadać w tej sprawie?

Z jednej strony naprawdę rozumiem pytanie w tym stylu, w końcu nie od dziś wiadomo, że Nie znam się, to się wypowiem i często wychodzi to żałośnie. Z drugiej – nie mogę się nadziwić, że ludzie w XXI wieku powołują się na wolność słowa, ale jak tylko coś im się nie spodoba, próbują zamknąć komuś usta, zarzucając mu brak odpowiednich kompetencji. Bo przecież nikt już nie pamięta o takim pojęciu jak subiektywizm, a jeśli ktoś nie dodaje pod koniec wpisu zdania Ale to tylko moje zdanie, mogę się mylić, to jest nadętym bucem, który myśli, że wie najlepiej.

Wyjmij kij z dupy

Ci, którzy używają tego zwrotu, mają jedną, prostą zasadę: najważniejsze w życiu jest poczucie humoru i dystans. Trzeba ćwiczyć te dwie umiejętności, a to oznacza, że można śmiać się ze wszystkiego jak leci. Tak, dobrze czytasz, śmianie się ze zgwałconej kobiety czy skatowanego niemowlęcia to nie chamstwo, to czarny humor. No weź, naprawdę Cię to nie bawi? Sztywniak!

No dobra, teraz Twoja kolej – podziel się ze mną swoim hitem z internetu :)

Źródło zdjęcia.

16 Komentarze

  1. O tak, teksty z wytykaniem literówek są najlepsze. Ale debeściakiem u mnie jest „Za słabo oceniłaś XY”. Zajmuję się takimi jakby „recenzjami”, na koniec których podaję wymyśloną przez siebie bzdurną skalę, która idealnie mi pasuje do konwencji niepoważnych omówień. I o to bywa najwięcej spiny. To taki mój odpowiednik „Masz odpowiednie wykształcenie, żeby się wypowiadać w tej sprawie?” :)

    • No tak, bo w tych czasach posiadanie własnego zdania jest największą zbrodnią, jakiej można dokonać… :)

  2. Ha ha ha fajnie dobrane teksty. Samo sedno.
    Ja też bardzo się cieszę, że jest internet. Jakieś 20 lat temu gdy potrzebowaliśmy coś znaleźć, czy to do pracy, czy do domu trzeba było udać się do biblioteki…. A i tak pewno mieliśmy więcej czasu ;)

  3. ,,Hejt”. Nienawidzę tego słowa. Dziś już nie ma krytyki, dyskusji, jest tylko wszechogarniający ,,hejt”. Z osobami, które tego używają, w ogóle nie rozmawiam, dosłownie mnie odrzuca. Podobnie z ,,pluciem jadem” – normalnie wywołuje we mnie agresję. Jakaś nowomowa… A co do innych rzeczy, które można znaleźć w necie i to niekoniecznie świadczy na jego korzyść… Tłumaczenia osób robiących błędy ortograficzne. Od razu pojawia się albo jakaś ,,dys-”, albo ,,autokorekta w tel” (mhm, na pewno zmieniła ci ,,przejrzałem” na ,,pszejżałem”), albo ,,pisałem szybko z tel”, albo ,,to internet i nie trzeba pisać poprawnie” (jasne). A ja jestem grammar nazi i nie znoszę językowego olewactwa. :) Pozdrawiam!

    • Wymawianie się słownikiem w telefonie czy tablecie mnie zawsze śmieszyło. Jak to się stało, że mnie słownik takich akcji nie robi? Może tak, że zanim coś wyślę, to patrzę, czy wszystko jest tak, jak być powinno. Czasem wkradnie mi się literówka, owszem, ale żeby inne słowo? Nigdy!

  4. Tak to już jest. Zawsze trzeba się do czegoś przyczepić. Najczęściej spotykam się z wytykaniem literówek. I to sugerowanie, że po prostu nie umiem pisać po polsku, a przecież każdemu się może zdarzyć.

    • Za każdym razem, kiedy ktoś narzeka, że coś jest źle zrobione, mam ochotę mu napisać: a ty umiałbyś lepiej?

  5. O na temat literówek to coś wiem :) Człowiek napisze merytoryczny tekst na 5 stron a ta jedna literówka zaraz niektórych w oczy zakuje i koniec… nic już dla nich się nie liczy poza zwróceniem uwagi, że „w tekście jest błąd” :)

    • Nudne życie tacy ludzie muszą mieć, skoro jeden mały błąd w tekście jest dla nich końcem świata :D

  6. Ja bardzo często na forach zwłaszcza sportowych gdzie kibice różnych klubów między sobą prowadzą różne rozmowy często używają tekstu „kup se maść na ból dupy” – zawsze mi się z tego śmiać chce :D

  7. „Nie powinno się komentować cudzych wypowiedzi, bo każdy ma prawo do własnego zdania” – jako argument przy tematach kontrowersyjnych typu aborcja, eutanazja itp.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.