O monitoringu, który nie działa w najważniejszych chwilach

monitoring

Od kilku dni cała Polska żyje sprawą Rafała Piaseckiego, który znęcał się nad rodziną. Po 11 latach milczenia, jego żona zdecydowała się opublikować nagranie, które obnaża prawdziwe oblicze męża. Męża-psychopaty, który dzień po dniu niszczył osoby, które powinny być mu najbliższe, których dobro powinno być dla niego sprawą najważniejszą.

O tragedii głośno jest wszędzie: w telewizji, na portalach informacyjnych, a nawet na blogach. Swój głos zabrali między innymi Malvina Pe., Stay Fly i Nishka. A ponieważ i we mnie się burzy, gdy o tym wszystkim pomyślę, pora, żebym wypowiedziała się i ja.

Nie będzie kolejnej opowieści dziewczyny, która widziała i doświadczała przemocy. Nie będzie tłumaczenia, że to nie tak, że Piasecki już w momencie narodzin był potworem. O tym rozpisywali się wyżej wspomniani blogerzy. Ja chcę zwrócić uwagę na prosty fakt: to nie pierwsza i, nie łudźmy się, nie ostatnia przykra historia tego typu. Tylko w naszym kraju zdarzają się ich tysiące, a jeśli by wziąć pod uwagę cały świat, ich ogrom zapewne by nas przeraził. I nie wiem, jak Ciebie, ale mnie niesamowicie bulwersuje fakt, że właściwie każdy z tych dramatów można było zakończyć dużo wcześniej.

Raz, dwa, trzy, Wielki Brat patrzy

Odpowiedz mi na jedno pytanie: ile razy spotkałeś w swoim życiu człowieka, który wysunął tezę, że dzisiejsze czasy są złe? Że dzisiaj nie ma prywatności? Ile razy przeczytałeś podobne zdania w internecie? Ja wielokrotnie. Ty zapewne też.

Bo przecież dzisiaj połowa ludzi ma konto na tym złym Facebooku, Google gromadzi nasze dane i cholera wie, co z nimi robi, a smartfon bezczelnie prosi nas o udostępnienie informacji o swojej lokalizacji. Ba, niektórzy mają jeszcze większego pecha, bo muszą dodatkowo użerać się z sąsiadkami, których największą życiową rozrywką jest obserwowanie innych i plotkowanie.

Zero prywatności, tak? Takie to straszne, tak? A wiesz, co Ci powiem? Mnie dużo bardziej przeraża co innego: że ten cały wszechobecny monitoring wyłącza się w momencie, kiedy komuś dzieje się krzywda. Wtedy każdy twierdzi, że…

Nic nie widział, nic nie słyszał

No jak to, przecież mam własne życie, swoje problemy, dlaczego miałbym się przejmować kłopotami innych? Ewentualnie przyzna, że coś tam było, ale skąd miał wiedzieć, że to aż tak poważna rzecz? Ostatecznie każdemu zdarzy się podnieść głos i zakląć, dzieci przechodzą okresy buntu, więc to normalne, że czasami histeryzują, a kobiety to generalnie wrażliwe i płaczliwe istoty są, zwłaszcza przed i w trakcie okresu. Ojej, no, widziałem, że X nosiła okulary przeciwsłoneczne, choć warunki pogodowe wcale tego nie wymagały, ale może miała chore oczy? No i tak, zauważyłem, że jak był upał, to Y mimo wszystko chodziła w bluzkach z długim rękawem, ale przecież każdy ma swoje dziwactwa.

I wreszcie mój ulubiony tekst: No ale to taka miła, fajna rodzina, nigdy nie widziałem żadnej sceny. No tak, bo jak ktoś nie robi czegoś publicznie, to nie robi tego wcale, nie?

Żenada. Żenadą jest dla mnie to, że człowiek zawsze będzie próbował się wykpić albo usprawiedliwić, żeby tylko nie było, ze to on coś sknocił.

Wina nie tylko po stronie oprawcy 

Sam fakt znęcania się to jedno. Nieudzielenie pomocy – to coś zupełnie innego. Jeśli widzisz lub słyszysz, że w jakiejś rodzinie dzieje się coś złego, ale nic z tym nie robisz, to… jesteś współwinny temu cierpieniu. Jesteś współwinny temu, że czyjaś psychika ulega powolnemu i bolesnemu rozkładowi. Będziesz współwinny temu, kiedy mąż-furiat w końcu zabije swoją rodzinę albo gdy nastolatek nie wytrzyma ogromu zła w swoim otoczeniu i podejmie próbę samobójczą. Naprawdę tego chcesz?

Wytłumacz mi coś…

Na co dzień zgrywasz alfę i omegę. Wiesz wszystko o wszystkich. Jesteś w stanie powiedzieć, kto z kim kręci, czyja droga do kariery wiedzie przez łóżko i który z Twoich znajomych robi na boku jakieś podejrzane interesy (bo ma trochę lepszą sytuację materialną od Ciebie, uczciwie pracującego człowieka!).

Więc jak to jest możliwe, że nie dostrzegasz rozgrywających się tuż za ścianą ludzkich dramatów?

Źródło zdjęcia.

48 Komentarze

  1. Niestety większość ludzi myśli mnie to nie dotyczy, to nie moja sprawa, a tak na prawdę na co dzień śledzi co się dzieje u sąsiadów. Chcą się usprawiedliwić. Czasami na prawdę ciężko dostrzec niebezpieczeństwo za ścianą. To przykre, że społeczeństwo jest tak obojętne na krzywdę i zamiast pomóc udaje, że nie widzi.

  2. Bardzo trafnie z tym monitoringiem, który się wyłącza w złym momencie… Niestety, co innego ekscytować się jakimiś „smaczkami’ z cudzego życia, a co innego reagować. Bo to drugie wiąże się z wysiłkiem, czasem nawet ryzykiem. A większość ma to po prostu gdzieś :(

    • I to jest straszne, że ludzie reagują często dopiero wtedy, kiedy stanie się najgorsze i właściwie jest za późno na udzielenie pomocy :(

  3. Nie tak dawno, usłyszałam u sąsiadów dziwne krzyki, hałasy i płacz. Poszłam bezczelnie sprawdzić, co się dzieje. Powiedziałam, że martwią mnie te odgłosy, pomyślałam że może jakiś wypadek i może pomoc potrzebna i takie tam. Zaprzeczyli wszystkiemu, ale ucichło, agresor wie, że słychać i liczy się z interwencją.

  4. Podoba mi się odniesienie do monitoringu. Jak to jest, że wszystko widzimy, potrafimy wytknąć najmniejszy błąd, a jak dochodzi do ludzkich tragedii to chowamy głowę w piasek :( Najlepszy monitoring to starsze Panie siedzące w oknach, które jak trzeba pomóc i schwytac oprawcę „niczego nie widziały i są przygłuche” ;)

    • No właśnie. Ja rozumiem strach, rozumiem nawet, że komuś może być zwyczajnie głupio się mieszać w czyjeś sprawy, ale… Są rzeczy ważne i ważniejsze. A najważniejsze jest czyjeś życie.

  5. Mieszkam we Włoszech i tutaj jest realny problem przemocy wobec kobiet, który nazywa się femminicidio- kobietobójstwo. W ubiegłym roku prawie 140 kobiet straciło życie z rąk brutalnych partnerów, a statystyki nie maleją. Nie winiłabym o to sąsiadów, tylko prawo, które jest bardzo łagodne w odniesieniu do przestępców. Niemniej, coś jest w tym, o czym piszesz, ponieważ często ludzie nie chcą się wtrącać, bo nie mają zamiaru uchodzić za donosicielów.

    • Prawo to jeszcze inna rzecz, tu przyznaję rację. Ale też nie jest tak, że takie przypadki są zupełnie olewane – je trzeba po prostu zgłaszać, żeby można było zareagować i pomóc.

  6. A wszystko to bierze sie z braku miłości i uwagi, na ktore mamie brak czasu. Dzieci, ktore maja deficyt miłości jako dorosli robia się okrutni.
    Przykre to.Czasem powodem takich zachowan jest choroba psychiczna i to właśnie do takiego lekarza z nagraniem powinna udac się żona

    • Nie jestem pewna, czy gdybym usłyszała takie słowa od własnego partnera, poszłabym z tym do psychologa czy psychiatry. Prędzej postarałabym się o rozwód. I to, mam nadzieję, jak najszybszy.

  7. Nieczęsto ma się okazję sprawdzić w takich sytuacjach jak opisujesz. Mało kto ma doświadczenie i może z powiedzieć, jak sam by się zachował. Zdarzyło mi się reagować, nie tylko w sytuacji przemocy, ale łamania prawa (było to związane z czyjąś krzywdą) i niszczenia mienia. Ja w rodzinie spotkałam się z krytyką mojego zachowania. Myślę, że ludzie, zwłaszcza starsi, nie reagują, bo kojarzy im się to z donosicielstwem i nie ufają instytucjom pomocy. Boją się, że kiedy sytuacja się wyda, pogorszą sytuację ofiary a sprawca dowie się, kto złożył zawiadomienie. Do ośrodka pomocy społecznej i na policję można zgłosić sprawę anonimowo, przez telefon. Jeśli nie chce się przedstawić, nikt nie naciska. Inna sprawa, że przyjmujący zgłoszenie może realnie i szybko pomóc, kiedy ma świadka albo dowody przemocy (np. ślady pobicia). Nie zawsze też reakcja i traktowanie zgłaszającego są odpowiednie (miałam przykrą sytuację z policjantami których wezwałam nie anonimowo, akurat nie chodziło o przemoc). Niemniej, uważam, że zawsze warto zasięgnąć informacji i mieć czyste sumienie.

    • Nawet sama PRÓBA pomocy wiele daje. Tak jak mówisz – można chociażby zgłosić sprawę anonimowo. Dla mnie nie ma usprawiedliwienia dla takiej znieczulicy.

  8. Myślę, że temat jest bardziej złożony, ale fakt, gdy możemy się komuś narazić, to często udajemy nagłe oślepnięcie lub zanik pamięci ;)

    • Oczywiście, że jest bardziej złożony, temu nie przeczę. Ale moglibyśmy być odważniejsi i reagować, kiedy coś centralnie pod naszym nosem się dzieje.

  9. Uderzenie w czuły, ale prawdziwy punkt. To jest prawda, że kiedy nie potrzeba każdy wszystko widzi i słyszy. Ale w drugą stronę zakładamy klapki na oczy, zakrywamy uszy i przechodzimy obok.

  10. U mnie jest tak, że nie mogę przejść obok i nie zareagować. Czasem myślę, że aż za bardzo ;/ …inni często, co widać w sieci w ogóle nie reagują nawet jak w biały dzień na ulicy coś się dzieje. To jest straszne ;/

  11. Nie chcę pisać, że ludzkiej mentalności nie zmienisz, ale w przypadku ukształtowanych osób tak właśnie jest. Mówi się, że dobra szkoła – dobre wzorce, ale i tak najwięcej wynosi się z domu. Jaki pan, taki kram…

  12. Czytałam raport, który mówił, że każdego tygodnia 3 kobiety giną w wyniku przemocy domowej. To niemożliwe, by nikt nic nie wiedział.

    • Ja też go widziałam, przy czym gdzieś jeszcze obiło mi się o uszy, że te statystyki mogą być zaniżone, że tych kobiet może być więcej… I tak, to niemożliwe, żeby nikt o tym nie wiedział.

  13. Trzeba pomagać i być czujnym, ale… No właśnie mam ale – polski system pomocy jest straszny. Miałam sąsiada – słyszałam raz awanturę ( akurat miałam wolne) – słyszałam, że cierpi na tym kobieta. Oczywiście wezwałam policję – przyjechali. Jednak sąsiad ich nie wpuścił, a Panowie odjechali, a potem tyko sąsiadka do mnie pretensje miała. Także są dwie strony medalu.

    • Prawo i jego stosunek do przemocy to jeszcze inna sprawa, fakt. Jednak nie mieści mi się w głowie, że można słyszeć, że coś się dzieje i nawet nie spróbować pomóc.

  14. Często jest też tak, że wszyscy wszystkich obgadują, myślą i życzą im źle, a dopiero wtedy, gdy ta osoba załóżmy zginie w wypadku, wszyscy nagle stają się jej przyjaciółmi. „Ach tak, znałam go, wspaniały człowiek, cudowny przyjaciel, tak kręciłam z nim, bardzo to przeżywam”. To takie straszne.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.