Dlaczego nie lubię zimy?

śnieg

Nie lubię zimy. Bardzo nie lubię. I przynajmniej raz na rok trafi się ktoś, kto spyta: Coooo, dlaczego?! Przecież to taka piękna pora roku! albo przynajmniej zarzuci mi, że w ogóle jestem na nie do niemal wszystkiego, dla zasady. No to dzisiaj o tym, dlaczego tak bardzo przeszkadza mi śnieg i wszystko, co z nim związane. Najpierw jednak uczciwie przyznam, że…

Tak, zima jest piękna

Nie będę przeczyła, że jakiś tam urok w sobie ma. Ostatecznie nawet ja, jej naczelny hejter, wolę, żeby na dworze było biało, niż żeby ziemię „dekorowało” błoto.

Tak, jak jest zima, to musi być zimno

A ja nie jestem księżniczką, która ma problem z ubraniem swetra, kiedy marznie. Owszem, wolę zdecydowanie lżejsze ubrania niż kurtki, szaliki i czapki, ale jak mus, to mus.

Tak, fajnie popatrzeć na dzieci, które się bawią na śniegu

To naprawdę uroczy widok: dzieciaki zjeżdżające na sankach czy rzucające się śnieżkami, ta ich radość jest niesamowita. Na tyle, że nawet pełne entuzjazmu głośne piski towarzyszące zabawie mi nie przeszkadzają.

Tylko co z tego?

Co mi po tym, że jest pięknie, że mogę się cieplej ubrać, że popatrzę sobie, jak dzieci wesoło dokazują? Co mi to da, skoro…

Zima potrafi uniemożliwić mi normalne funkcjonowanie

Pewnie zaraz powiesz: Jak wszystkim. Bo przecież zima zawsze zaskakuje kierowców, zawsze są korki, opóźnienia w komunikacji miejskiej, zawsze też możesz zaliczyć glebę stulecia i w najlepszym przypadku tylko lekko się potłuc, w najgorszym zaś – połamać albo, nie daj Boże, zabić. Wszystko to się zgadza, tylko że…

Osoby niepełnosprawne fizycznie zimą są właściwie uziemione 

Znasz na pewno kogoś – albo sam jesteś taką osobą – kto narzeka na to, że drogi nie są odśnieżane, że się ciężko po ulicach jeździ. To sobie teraz wyobraź, że ja mam ten problem nie tylko z ulicami, niemałym kłopotem są również zaśnieżone chodniki. Sama na pewno nie dałabym rady się przemieścić z miejsca na miejsce. Niestety: z osobą towarzyszącą, gotową pomóc, wcale nie musi być – i zdarza się, że nie jest – łatwiej. W chwili, gdy piszę te słowa, nabija mi się kolejna nieobecność na ćwiczeniach na uczelni. Nie pojechałam na zajęcia, bo w drodze albo wywinęłabym orła – ewentualnie po prostu zamieniłabym się w bałwana – albo osoba towarzysząca nabawiłaby się kontuzji pleców od prób przepchnięcia mojego wózka przez ten uroczy, biały dywan.

Dlatego serio, droga zimo, idź sobie jak najprędzej. 

Źródło zdjęcia.

Czy świat jest otwarty na niepełnosprawnych?

niepełnosprawność

Znasz powiedzenie mówiące, że chcieć to móc? Słyszałeś o poglądzie, wedle którego niepełnosprawni mają łatwiej, bo wszystko podaje im się na tacy? Na pewno tak. A ja Tobie dzisiaj powiem, ile one są warte. Zacznijmy od podstawowej kwestii…

Niepełnosprawny czyli jaki?

Niepełnosprawny człowiek to taki, który ma ograniczone możliwości ze względu na swój stan fizyczny. Jak jesteś na wózku, to nie możesz chodzić, biegać. To w teorii. Praktycznie, w zależności od przypadku, oprócz samej niepełnosprawności można cierpieć na choroby towarzyszące, które czasami jeszcze bardziej komplikują życie chorego. Ale to świat i ludzie na nim żyjący potrafią namnożyć takim osobom najwięcej trudności.

Przecież świat się zmienia!

Tak, temu nie przeczę. Jesteśmy, jak podkreślam miliardowy raz z kolei, na etapie ciągłego rozwoju, który stopniowo ułatwia nam życie. Faktycznie sytuacja niepełnosprawnych dzisiaj jest daleko lepsza niż była jeszcze kilkanaście lat temu. Nie zmienia to jednak faktu, że pod tym względem nadal nie jest dobrze. Nie jest wystarczająco dobrze. Chcesz przykładów? Proszę bardzo.

Wyśmiewanie

Pamiętasz wpis o mowie nienawiści? Napisałam w nim między innymi o wyszydzaniu inności, które zaczyna się już w szkole. Wszyscy, którzy się czymś wyróżniają z tłumu są narażeni na bardzo krzywdzące komentarze. A nie ma co ukrywać, że osoba na wózku/poruszająca się o kulach czy mająca jakąkolwiek inną chorobę się wyróżnia. I tak, często pada ofiarą wyzwisk, jest odrzucana przez otoczenie. To wszystko dzieje się teraz, a przecież podobno się rozwijamy. Uważamy się za inteligentnych. Jednocześnie wyżywamy się na człowieku, który wcale nie wybrał sobie takiego losu, jaki przypadł mu w udziale. Brawo!

Dostosowania

Udogodnienia dla osób, które nie są tak sprawne jak większość ludzi na tym świecie? Są. Ale nie wszędzie. I nie zawsze sprawują swoją funkcję tak, jak należy.

Strome podjazdy.

Psujące się windy albo brak wind w ogóle.

Ulice i chodniki w opłakanym stanie.

Teatry, do których dostęp może i się zdarza, że jest łatwy, ale za to miejsca dla wózków są ustawione tak, że sceny praktycznie nie widać.

Miejsca parkingowe przeznaczone dla osób z trudnością z poruszaniem się, na których i tak zaparkują osoby zdrowe.

Przykładów, niestety, mogę mnożyć jeszcze mnóstwo. Czy to są dostosowania, które pozwalają osobom niepełnosprawnym na to, by korzystały z życia na poziomie jak najbardziej zbliżonym do ich zdrowych znajomych? Czy dzięki nim człowiek na wózku może zwiększyć swój poziom samodzielności? Nie!

Kwestia praktyk, staży, pracy

I tu opowiem Ci swoją własną historię – wydarzenia, które rozgrywały się w ciągu ostatnich miesięcy natchnęły mnie, by napisać ten post.

Gdy chodziłam do szkoły, nauczyciele i rodzina motywowali mnie do nauki. Niejednokrotnie, wraz z podobnymi sobie kolegami, słyszałam, że będzie mi trudniej, ale mam próbować. Że mam takie same prawa i obowiązki jak osoba w pełni sił. To najlepsze, co mogłam usłyszeć w tamtym czasie – dzięki tym słowom nie wyrosłam na paniusię, której się wydaje, że należy się jej wszystko, bo przecież ma koła zamiast nóg.

Minęły lata, szkołę skończyłam. Podjęłam studia. Ostatecznie wybrałam filologię polską, specjalność dziennikarsko-publicystyczną. Gdy zbliżał się czas wyrobienia praktyk, byłam pełna nadziei. Bo przecież żyjemy w czasach, kiedy coraz częściej mówi się o pracowaniu w zaciszu własnego mieszkania. Bo są portale internetowe. Na pewno coś znajdę, nie ma innej opcji, myślałam. Domyślasz się już, jak to się skończyło?

Szukanie. Pisanie maili. Wyjaśnianie sytuacji. Pytania, czy jest możliwość wyrobić tu i tu praktyki w trybie zdalnym, czyli takim, który nie wymaga fizycznej obecności w redakcji. Skutek – żaden. Odmowa za odmową albo i brak reakcji. Plan awaryjny, który zakładał ubieganie się o miejsce w szkolnej bibliotece stał się koniecznością. I dopiero tutaj się udało. Zresztą, sądzę, że gdyby nie to, że szkoła jest dostosowana do niepełnosprawnych, też byłoby trudno.

Nie jestem odosobnionym przypadkiem. Wielu do mnie podobnych ma problem, żeby się zaczepić gdziekolwiek. Miejsca pracy nadal nie są dostatecznie dostosowane do niepełnosprawnego pracownika. Takich miejsc jest ciągle za mało.

Czy niepełnosprawny ma łatwiej?

Tak, niektóre sprawy mamy ułatwione. Jednocześnie jednak:

Często jesteśmy zależni od osób trzecich, bo bez ich pomocy nie damy sobie rady.

Borykamy się z nietolerancją otoczenia.

Czasami nie możemy spełniać marzeń, bo potrzebowalibyśmy do tego udogodnień, których nikt nie przewidział.

Świecie, masz ogromny potencjał. Nie zmarnuj go i postaraj się sprawić, by wszyscy mieli równe szanse, niezależnie od tego, czy chodzą, czy jeżdżą.

Człowieku, Ty również wiele możesz. Zanim nas o coś oskarżysz, zastanów się, czy masz rację. Czy na pewno mamy łatwiej? Czy serio mamy wszystko podane na tacy? Jeśli stwierdzisz, że tak – pomyśl, jakim kosztem to zdobyliśmy. I czy aby na pewno chciałbyś być na naszym miejscu.

Źródło zdjęcia.