Czego NIE mówić osobie, która doświadczyła przemocy?

przemoc

Mam jeden zasadniczy problem: na co dzień naiwnie wierzę, że żyjemy w fajnym świecie. A potem wybucha jakaś afera i te moje rojenia trafia szlag.

Tak jest i teraz. Akcja #metoo (#jatez) bije rekordy popularności. W ciągu zaledwie kilku dni miliony osób przyznało: Tak, byłem ofiarą przemocy seksualnej.

Sam odzew na tę inicjatywę jest już wystarczająco przerażający. Niestety, jak to w życiu bywa, leżącego trzeba i tak jeszcze kopnąć. W tym momencie wchodzą oni – pozbawieni empatii, okrutni ludzie. I mówią rzeczy, których mówić nigdy nie powinni. Dlatego dzisiaj o tym…

Czego NIE mówić osobie, która doświadczyła przemocy?

Trochę dystansu

Pozwól, że coś Ci wyjaśnię: dystans jest fajny i niejednemu uratował jeśli nie życie, to przynajmniej zdrowie psychiczne. Ale dystans ma też to do siebie, że trzeba umieć go stosować i w ogóle rozumieć, czym on jest. Czym jest? Umiejętnością śmiania się z samego siebie i otaczającego świata. Czym nie jest? Czymś, co sprawia, że człowiekowi można powiedzieć i zrobić dosłownie wszystko (!) i go to w ogóle nie ruszy. Granica może i jest cienka i niezbyt wyraźna, ale ona istnieje. I należy się jej trzymać.

Też tak miałem, ale mnie to nie ruszyło

No to gratulacje, ja się bardzo cieszę, że niełatwo Cię zranić. Tylko wiesz, taka niespodzianka: na świecie nie ma czegoś takiego, jak jedyne słuszne podejście do konkretnych spraw. A już na pewno nie Ty wyznaczasz, jak można, a jak nie wypada zareagować. Coś nie robi na Tobie wrażenia, nie interesuje Cię? Spoko, tylko nie bagatelizuj uczuć innych, bo to jest bardzo, bardzo złe.

To kiedyś było normalne 

Tak, kiedyś było inaczej. Kiedyś rzeczywiście było tak, że mężczyzna był panem domu i mógł tłuc swoją żonę i dzieciaki, za co groziło mu… Ogromne nic. Ale tak samo kiedyś istniało niewolnictwo, istniały getta, a jednak teraz mówimy o tych rzeczach niemal wyłącznie w negatywny sposób. Dlaczego? Bo świat idzie do przodu, rozwija się, zmienia się mentalność ludzi. Dlatego nie wyskakuj z argumentem, że kiedyś tak było i ludzie żyli, bo tak się składa, że wielu ulubionych elementów Twojej codzienności jeszcze kilkanaście lat temu nie było. I mogłoby dalej nie być, gdyby ludzie wychodzili z założenia, że jest jak jest, po co cokolwiek zmieniać?

Dlaczego mówisz o tym dopiero teraz?

No jasna cholera, standard przy takich akcjach jak obecna. Uwaga, tłumaczę, dlaczego. Otóż dlatego, że czasami gwałcicielem jest nie nowo poznany facet z baru, tylko własny ojciec. I dlatego, że zdarza się, że bezwartościową szmatą jest się w oczach matki, a nie w oczach dziewczyny, z którą się o coś rywalizuje. Patrzeć się w dekolt potrafi szef lub wykładowca, nie przypadkowy oblech na ulicy. A jednak ludzie chcą normalnie studiować czy pracować, dodatkowo w wielu przypadkach wierzą, gdy mówi im się, że lepiej tego i owego nie zgłaszać, bo będzie gorzej.

Wiesz, dlaczego łatwiej jest milczeć nawet przez wiele lat, a przyznać się najwyżej przy takich akcjach? Bo tu działa psychologia tłumu. Bo taka skrzywdzona osoba widzi, że nie jest jedyna. Bo nawet, jeśli się odezwie, to podobnych głosów jest zbyt wiele, żeby się zajmować konkretnymi jednostkami.

Przecież jesteś mężczyzną 

No to teraz powiedz mi: czy naprawdę uważasz, że mężczyzna to maszynka do uprawiania seksu? Czy serio wydaje Ci się, że jak człowiek ma penisa, to nie liczy się dla niego nic oprócz tego, by go używać?

Znowu: nie. Facet też ma prawo nie mieć ochoty, może go nawet jakaś kobieta nie kręcić. Nic w tym złego. Złe jest to, że się tego nie rozumie i naciska. A najgorsze – to, że z takiego przymuszonego mężczyzny się ludzie śmieją. Bo, mój drogi, dyskryminacja i przemoc nie mają płci ani wieku, ani właściwie żadnych innych preferencji. Mogą dopaść każdego.

A może sam się prosiłeś?

Czekaj, powiem Ci tak, jak Ci ktoś zniszczy auto lub włamie się do domu. Przecież na pewno zrobiłeś coś nie tak, że Cię to spotkało.

Poważniej już mówiąc: nie, nikt się sam o krzywdę nie prosi. Zawsze można powiedzieć NIE i to NIE ma taką moc, że powinno być zawsze i bezwzględnie respektowane. Nie istnieje ŻADNE usprawiedliwienie dla przemocy.

Smutne jest to, że wciąż trzeba poruszać takie tematy. Tym bardziej, że na przykład ja podobny wpis już kiedyś napisałam. A ludzie dalej, jakby nie rozumieli…

Źródło zdjęcia.

Czy zło wolno zwalczać złem?

image

Internet potrafi być przerażającym miejscem. Przekonuję się o tym za każdym razem, gdy czytam jakiekolwiek portale informacyjne. I nie, nie chodzi mi tylko o doniesienia o kolejnych zamachach czy innych okrutnych rzeczach. Mam też na myśli postawę naszą, odbiorców tych informacji.

Zło złem zwyciężaj

Od jakiegoś czasu wydaje mi się, że to coś na kształt nowej mody. Pod niemal każdym wpisem o mniejszej czy większej tragedii znajdzie się chociaż jeden komentarz, który dodatkowo pogarsza sprawę. Dobrze, jeśli jest tylko jeden. Niestety, najczęściej kończy się na znacznie większej liczbie. I wtedy mamy problem. Kilka przykładów:

Nastolatki z Gdańska brutalnie bijące rówieśniczkę? O rany, jaka ta młodzież dzisiaj jest zła, jak tak w ogóle można! Gdyby to moje dziecko padło ofiarą tych dziewuch, załatwiłbym je jeszcze gorzej!

Dzieciak podpalający jeża? Złapać to ścierwo i podpalić włosy, niech poczuje, jak to jest! Zero litości, zero!

Okrutny mem wyśmiewający śmierć dziecka Filipa Chajzera? Oby jego autor miał takie samo poczucie humoru, kiedy to on straci syna czy córkę! Znaleźć i obić mu ryj!

Nie, nie wymyślam, nie wyolbrzymiam. Takie zdania naprawdę łatwo pod informacjami o tych zdarzeniach znaleźć. Wystarczy chwila szperania na facebooku czy jakiejkolwiek innej stronie.

Bo przecież to tylko emocje 

Taki komentarz też mi gdzieś mignął. Że przecież nic się nie dzieje, ludzie tak sobie piszą, bo targają nimi emocje, nic w tym złego. No, jakby Ci to powiedzieć… Nieprawda.

Pod wpływem emocji możesz rozbić talerz.

Pod wpływem emocji możesz pieprznąć pięścią w ścianę.

Pod wpływem emocji nie możesz zamieścić w internecie tekstu, w którym nawołujesz do linczu albo życzysz komuś śmierci. A jeśli już jakimś cudem Ci się zdarzy coś takiego napisać, to po to natura obdarzyła Cię rozumem, żebyś w porę się ogarnął. Żebyś odpowiednio wcześnie wykasował napisane słowa i żebyś, broń Boże, nie nacisnął „wyślij”. 

Ty żałosny hipokryto 

Chcesz, żeby na świecie było lepiej? Żeby nie było zła, przemocy? Chwali Ci się. Powiedz mi tylko, dlaczego w odpowiedzi na karygodne zachowania zniżasz się do poziomu oprawców? Jakim cholernym cudem chcesz wyeliminować agresję wsród młodzieży, skoro sam masz w sobie niezłe jej pokłady i się z tym nie kryjesz?

To nie są tylko puste słowa 

Nie jest tak, że jeśli napiszesz publicznie, że komuś należy się porządny oklep, to to pozostanie bez odzewu. Być może znajdzie się ktoś chętny do wymierzenia samosądu. Może będziesz miał szczęście i skończy się „tylko” na tym, że młodsze pokolenia będą myślały, że agresja za agresję jest OK. Tak czy owak, nienawiść i zło będą nadal królowały. A przecież nie tego chcesz.

Dlatego włącz myślenie 

Widzisz krzywdzący kogoś materiał w internecie? Zgłoś go administratorom strony.

Czytasz o przejawach agresji, które Cię oburzają? Zastanów się dwa razy, zanim jakkolwiek skomentujesz sprawę. A najlepiej, żebyś nie mieszał się w żadne dyskusje.

Pamiętaj po prostu, że słowa mają moc i używaj ich bardzo, bardzo ostrożnie. 

Źródło zdjęcia

Moment, kiedy przestajesz być człowiekiem

image

Myślisz, że jeśli urodziłeś się człowiekiem, to i człowiekiem umrzesz? Dobre sobie. O człowieczeństwie nie decyduje fakt, że mamy po dwie ręce i nogi, zamiast łap bądź umiejętność mówienia czy logicznego myślenia. Na człowieczeństwo składają się uczynki, które popełniamy każdego dnia. I jest jedna rzecz, która odbiera człowiekowi prawo do nazywania się istotą rozumną raz na zawsze.

Stosunek do słabszych 

Moją tablicę na Facebooku od dłuższego już czasu zalewają wpisy z prośbami o wsparcie dla zwierząt. Czasem chodzi tylko o znalezienie im kochających właścicieli. Niestety – pojawiają się też apele o pomoc w poszukiwaniach „człowieka”, który czworonoga skatował. W skrajnych przypadkach widuję nawet posty dotyczące przemocy wobec dzieci.

On Cię kocha, a Ty go bijesz? Normalny jesteś?

Nie, jeśli tak robisz, to zdrowy psychicznie nie jesteś.

Pies nie powie Ci, że boli. Nie masz prawa tego wykorzystywać i dla zabawy wyrzucać go z bagażnika rozpędzonego samochodu.

Małe dziecko niczym nie zawiniło. Jest małe, więc potrzebuje opieki. Nawet nie próbuj mi powiedzieć, że wolno Ci je sprać na kwaśne jabłko albo wywalić na śmietnik, kiedy zaczyna wkurzać.

Każdy inny, wszyscy równi 

To nie jest utarty frazes, który nie ma pokrycia w rzeczywistości. To fakt. Niezaprzeczalny. Nieważne, czy szczeka, miauczy, czy trzeba go karmić albo podcierać mu dupę – masz do czynienia z istotą, która czuje. Nie potrafi może okazać tego tak, jak ludzie, ale jednak. Koty mogą się bać, potrafią pokochać właścicieli. Dzieciak, mimo że przez pierwsze lata życia całkiem zależny jest od osób trzecich, ma prawo do godnego traktowania. Dlaczego nadal spotyka się ludzi, którzy tego nie rozumieją?

A może Tobie zrobimy teraz krzywdę?

No, kozaku. Skoro masz na tyle jaj, żeby znęcać się nad kimś, kto nie ma szans się obronić, miej też odwagę poczuć na własnej skórze, co robisz. Nie bój się. Będzie fajnie. Przecież jak coś złego się dzieje innym, to się śmiejesz.

Zadeklaruj się

Jeżeli jesteś dobrym człowiekiem, kliknij tu, złóż swój podpis i prześlij link swoim równie wartościowym znajomym, niech się przyłączą. Spróbuj też zrobić coś dla maluchów, które miały to nieszczęście urodzić się w patologii.

Natomiast, jeśli nadal chce Ci się śmiać na myśl o głodzonym psie albo dziecku, które dostało po twarzy kablem, spieprzaj stąd w podskokach i nigdy nie wracaj. A najlepiej schowaj się w szafie i nie wychodź z niej do końca życia.

Źródło zdjęcia.