Najlepsze, co możesz dać kobiecie

image

Do wypadającego dzisiaj Dnia Kobiet  przygotowania trwały długo. Właściwie jak co roku przed tym świętem internet zalały propozycje prezentów, które faceci mogą wręczyć swoim ukochanym. Ci sami zresztą przyczynili się do szumu wokół tej daty, zastanawiając się, co kupić. Wybrać kwiaty czy czekoladki? W której restauracji zamówić stolik? Na jaki film zarezerwować bilety?

Teoretycznie jest to urocze. Praktycznie jednak… Żal ściska mi tyłek, kiedy na to wszystko patrzę. Bo jest jeden jedyny prezent, o którym marzy każda kobieta. I wcale nie są to czerwone róże, wystawna kolacja czy wisiorek.

Tym najlepszym prezentem jest szacunek 

Zapytasz: Ale jak to, co ty chrzanisz?! Ano tak to. Ale wiem, dlaczego możesz się teraz dziwić. Po prostu nie bierzesz pod uwagę tego, że…

Szacunek niejedno ma imię 

Nie chodzi tylko o to, żebyś przepuszczał płeć piękną w drzwiach. Nie o to, żebyś odsuwał jej krzesło, podawał płaszcz czy prawił komplementy. O to, żebyś to Ty taszczył ciężkie przedmioty również nie.

Chodzi o sprawiedliwe traktowanie

Chcesz sprawić, by kochana przez Ciebie kobieta była szczęśliwa? Podaruj jej te rzeczy:

Nie patrz na nią przez pryzmat płci. Bo to, że kobieta ma piersi i macicę, że może jest nieco słabsza fizycznie, wcale nie znaczy, że jest głupsza.

Respektuj jej wybory. Bo to, że kobieta może, to nie znaczy, że musi chcieć mieć dzieci. Jeśli woli robić karierę, to… To jest ok.

Nie obrażaj jej. Bo na to nie zasługuje. Oszczędź sobie zwłaszcza gadaninę pt. Sama była sobie winna.

Nie decyduj za nią. Bo ona sama doskonale wie, co jest dla niej dobre. Nawet, jeśli się pomyli – co z tego? Nauczka dobra rzecz. Nie żałuj jej tego.

Nie zostawiaj jej w potrzebie. Bo Ty też nie chciałbyś zostać sam na sam z czymś, z czym nie wiesz, jak sobie poradzić.

Traktuj ją po prostu jak człowieka równego sobie

Którym zresztą jest. To nie jej wina, że się różnicie. Ani nie Twoja zasługa, że urodziłeś się z penisem. Łączy Was jedno: jesteście ludźmi. A to powoduje, że macie takie same prawa i obowiązki.

Ach, wiesz co?

Szacunek nigdy nie wyjdzie z mody. I nic nie kosztuje. Traktuj kochane przez siebie kobiety – bo nie tylko partnerkę, ale i matkę, siostrę, przyjaciółkę – tak, jak zasugerowałam Ci powyżej, to będzie dobrze.

A wszystko inne niech stanowi tylko dodatek do głównego prezentu 8 marca.

Źródło zdjęcia.

Kult bycia ambitnym? Nie, dziękuję

ambicja demot

Rzeczy, które potrafią wyprowadzić mnie z równowagi jest na tym świecie od cholery. Tych zdolnych to zrobić w tempie ekspresowym już nieco mniej. Jedną z takich właśnie jest komentowanie tego, jak ktoś postanowił spędzić swój wolny czas.

Znasz to? Ktoś przyzna się, że zdarzy mu się obejrzeć „Ukrytą prawdę”. Usłyszy, że o matko, co robisz z życiem, zajmij się czymś pożytecznym. Inna osoba powie, że czytała „50 twarzy Greya”, natomiast reakcje ludzi są takie, jak gdyby dokonała aborcji na własnych szarych komórkach, a nie napomknęła, że miała okazję coś przeczytać. OK, to coś nie jest górnych lotów, nie ma tu cienia szansy na Nobla, ale jednak. A już w ogóle, jeśli się ten Grey podobał. Skandal i niedowierzanie! Nie wiem jak Tobie, mnie w tym momencie ręce opadają, a zęby zgrzytają.

To nie gusta i guściki, to różne upodobania

Mało znam ludzi, którzy po ciężkim dniu w pracy, na uczelni czy w szkole jak gdyby nigdy nic rzucają się w objęcia Sienkiewicza i poniżej poziomu klasyki literatury nie schodzą. Muszę się zastanowić, czy mam w otoczeniu kogokolwiek, komu się nie zdarzy obejrzeć durnego programu w TV. I już mniejsza o to, ile takich jednostek się znajdzie. Ważne jest to, że takie wyjątki się niesamowicie wybijają z tłumu nie przez swoje upodobania, ale przez stosunek do innego podejścia. Niejednokrotnie widziałam niewybredne komentarze kierowane do osób, które nie kryją się z tym, że lubią przeczytać czy obejrzeć coś lekkiego, nawet głupawego. W dobie internetu naprawdę nie jest trudno coś takiego znaleźć, wystarczy przeszperać Facebooka.

Czyjeś wybory – nie Twoja sprawa

Czy fizyczną lub psychiczną krzywdę wyrządza Ci fakt, że Twoja koleżanka z bloku obok ogląda codziennie „Trudne sprawy”? Czy tych wszystkich ludzi na całym świecie, którzy w ogromnych ilościach codziennie żegnają się z życiem – w mniej lub bardziej tragiczny sposób – spotyka kara za czytanie twórczości autora, którego uważasz za niewartego uwagi albo niechodzenie do teatru? Nie? To na diabła komentujesz i oceniasz, co kto robi?

Jestem oczytany. Jestem inteligentny. Szanuję innych

Naprawdę super jest to, że starasz się mieć jak najwięcej do czynienia z tak zwaną kulturą wysoką. Ja sama czytam zarówno poważniejsze dzieła, jak i lżejsze powiastki. Rzecz w tym, że jeśli ktoś już ma kontakt z kulturą wysoką, to niech też reprezentuje wysoki poziom kultury osobistej. Nie jest w dobrym tonie wyśmiewanie kogoś za to, że w wolnym czasie chce się wyluzować, nie robiąc nic ambitnego. Kulturalny, oczytany człowiek może niekoniecznie będzie podzielał taki wybór, ale nie pozwoli sobie na dogryzanie komuś tylko dlatego, że ten odważa się żyć inaczej. Czyjeś wybory, nawet te, które uważamy za złe, można po prostu olać, przemilczeć. Ewentualnie powiedzieć zwyczajne: „różnimy się upodobaniami, mnie przypada do gustu zupełnie co innego”.

Różnimy się? To super!

Wyobrażasz sobie świat, w którym ludzie nie różnią się gustem? Lubią to samo, zachwycają się tym samym, stronią od identycznych rzeczy? Ja tak – i na dłuższą metę egzystowanie na takiej planecie byłoby cholernie nudne. Być może tego nie zauważasz na co dzień, ale to właśnie te szczególiki, które nas odróżniają od innych sprawiają, że życie jest ciekawe. Że jest z kim porozmawiać, podzielić się uwagami, zapytać o radę w trudniejszej sprawie. Gdyby tych różnic nie było, padlibyśmy z nudów!

No ale on nie docenia klasyki!

To niech nie docenia. Nie każdy musi znać cały dorobek najważniejszych pisarzy na świecie, znać wszystkie ambitne filmy, jakie kiedykolwiek nakręcono czy chodzić do teatru chociaż raz na jakiś czas. Być może zamiłowania zmienią mu się, ukształtują z wiekiem – do wielu rzeczy trzeba dorosnąć.

Na swoim przykładzie: w liceum nienawidziłam Orzeszkowej, bo w kanonie lektur było „Nad Niemnem” zwane również Jednym Wielkim Opisem. Dziś jestem na drugim roku filologii polskiej, Orzeszkową pokochałam. Ale „Nad Niemnem” nie lubię nadal. Po prostu poznałam inne dzieła tej autorki.

Oczywiście, może być też tak, że komuś uraza po kanonie lektur ze szkoły zostanie i będzie wolał zaczytywać się w czytadłach, o ile w ogóle cokolwiek czytać będzie. Jest możliwość, że człowiek, który tak uparcie stoi przy swoim po prostu nie lubi bądź boi się próbować czegoś innego. Jego sprawa. A wiesz co powiem Ci na dodatek? Mam ogromny szacunek dla tych, którzy świadomie rezygnują z tego, co cały świat uważa za wartościowe, jeśli wiedzą, że im to nie pasuje. Niech każdy robi to, co sprawia mu przyjemność. Jak ktoś nie lubi Mickiewicza, to lepiej, żeby nie sięgał po „Pana Tadeusza”, niż żeby próbował i systematycznie pluł jadem publicznie, narzekając, jaki to nienormalny człowiek był, żeby takie wariactwa pisać. Mało tego. Tych, którzy zmuszają się do czegokolwiek, by zyskać aprobatę znajomych czy rodziny albo po prostu hobbystycznie ponarzekać po prostu nie rozumiem.

Ha! Jeszcze coś mi się przypomniało, już tak na koniec – Agatha Christie. Jej książki należą do klasyki gatunku, a niech teraz mi ktoś powie, co wartościowego, wnoszącego do życia jest w kryminałach? Ze Stephenem Kingiem to samo.

Mniemam, że Pazurem Pisanego odwiedzają sami otwarci na inność?

Notkę, jak zwykle zresztą, uświetnił Demotywator.